turystyczną 470-ką po Wiśle część 4

| 26/07/2006 | 0 Komentarzy

Autorzy: Paweł Suwiński, Joanna Seredyńska

Dzień 4

Wstajemy i zwijamy się nieco wcześniej niż zwykle. Mamy w planach zrobienie całego Zalewu Włocławskiego, czyli 43 km. Z halsówką wyjdzie pewnie z 60. Chcemy dotrzeć, aż do tamy i wylądować w Zarzeczewie. Na 19 umówiliśmy się na transport powrotny.

Nie ma już śladu po łachach i płyciznach z poprzedniego dnia, po których na piechotę burłaczyliśmy łódkę do wyspy. Ruszamy. Mosty w Płocku. Pięknie prezentujące się Wzgórze Tumskie po prawej, a przed nami bezmiar wody. Zalew, jak zwykle kapryśny, nie chciał nas przepuścić bez walki. Wiatr w dziób. No cóż to standard na tym akwenie. Za Płockiem niby nic. Ładne 2oB. Wszystko będzie pięknie. Aż tu przed wyspą (mniej więcej 1/4 Zalewu) – bach. “Bałtyckie” fale rozbujane po przejściu całego jeziora i wiatr 4-5 oB. Potem za Duninowem, aż do Dobrzynia burza z piorunami, ostry deszcz i 5-6 oB. Pędzimy jak szatani. Wiatru jest nieco za dużo, więc na grocie muszę go trochę wypuszczać. Nie mamy ani refpatentu, ani refbanty, więc musimy sobie w ten sposób radzić. Od Dobrzynia burza i fale odpuszczają. Pozostaje 3-4 oB  i ciągły deszcz, aby tuż przed Zarzeczewem powoli gasnąć. Dopłynęliśmy o 19 nieco przemoczeni i zziębnięci. Jednak to był kawał dobrej żeglugi.

Żegluga po zalewie w czasie burzy

Żegluga po zalewie w czasie burzy

Podczas tej całej kurzawy tylko śmignął nam Orion, którego wyprzedzaliśmy gdzieś na wysokości Duninowa. Tam też spotkaliśmy entuzjastów 470, pływających na 6-metrowym Maku z grotem od Omegi, którzy wołali do nas i machali. Niestety nie mogliśmy zawrócić. Mieliśmy dosyć napięty harmonogram. Dopiero później okazało się, że to był grupowicz z żeglarskiej grupy dyskusyjnej pl.rec.zeglarstwo, z którym całkiem przypadkiem się zgadaliśmy w internecie.

Piknik na tzw. Ptasiej Wyspie niedaleko ujścia Skrwy pod Murzynowem

Piknik na tzw. Ptasiej Wyspie niedaleko ujścia Skrwy pod Murzynowem

Z Zalewu zapamiętaliśmy też bardzo malownicze skarpy na prawym brzegu. Szczególnie w okolicach Dobrzynia. Natomiast zatoczka przystani Zarzeczewo przywitała nas malowniczymi mgłami parującymi z wody.

Kilometr 673. Przystań Zarzeczewo. Ostatnie 300 m dopływaliśmy już na pagajach. Po dobiciu przebierka w suche ciuchy. Demontaż takielunku. Mycie łódki. Pojawia się niezawodny Tate z brygadą ryzykownego ratunku w postaci mamy mającej w zanadrzu kociołek gorącej zupy. Wyciągamy łódkę na przyczepkę. Jeszcze piknik w porcie… W tle mgły… Oglądanie łódek… I odjazd. Rejs się skończył… To był dobry dzień. To był dobry rejs.

Na zakończenie
Wrażeń mieliśmy mnóstwo. Z pewnością wrócimy na ten szlak jeszcze nie raz. Powoli będą pojawiać się różne tematy i pomysły, aż ułożą się w plan kolejnej wyprawy. Polecam wszystkim poszukującym nowych horyzontów w żeglarstwie zarówno turystykę na lekkich mieczówkach, jak i szlak Doliny Środkowej Wisły.

 

Category: Spis treści, Na wiatr

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates