Sztrandek – budujcie Arkę!

Spełnianie  marzeń, a nawet niezbyt wyszukanych zachcianek zmusza nas do karkołomnego podnoszenia formalnych kwalifikacji, jeśli tylko nasze potrzeby przekroczą o cal sześcienny euro-porcję lodów,  lub spacer po parku miejskim. Oczywiście, jeśli chcemy dokonać tego samodzielnie zgodnie z prawem.  Dlatego warto zastanowić się, czy nie lepiej wybrać się z przewodnikiem do zoo, lub wirtualnie skoczyć na bandżi pod czujnym okiem instruktora PC.  W polskim żeglarstwie wiele bezsensownych przeszkód zniesiono. Na wodzie pozostały efekty działań naśladowców Michała Drzymały, które dziś egzystują jako relikty epoki, która odeszła. Jaki los spotka konstrukcje kształtowane owymi przepisami,  tworzone przez  cenzorów polskiego żeglarstwa?

Wojciech Kasprzak postawił sobie za cel stworzenie popularnego jachciku pozwalającego na bezpatentową żeglugę turystyczną wzdłuż polskiego wybrzeża. Ograniczenia formalne, jakie mu towarzyszyły to:

– niezatapialność

– długość max. 5 metrów

Ponadto ograniczenia użytkowe pozwalające na żeglugę w strefie rew i możliwość wyciągnięcia łódki na plażę:

– niewielka masa jachtu

– niewielkie zanurzenie

Dodatkowe założenie, to amatorska prostota budowa i niewielkie koszty materiałów. Z tych względów Wojtek zastosował sklejkę wodoodporną jako materiał poszycia i listwy do budowy konstrukcji kadłuba. Sklejka nie wymaga reżimów temperatury i wilgotności potrzebnych do laminowania, ale w pomieszczeniu musi być na tyle ciepło, aby zapewnić możliwość dość precyzyjnej pacy rękami, czyli ok. 10 stopni C. Przekładając na pieniądze godziny pracy spędzone przy budowie, koszt pomieszczenia i materiałów -trzeba sobie jasno powiedzieć, że samodzielna budowa sklejkowego jachtu jest przedsięwzięciem dla hobbystów mających dużo czasu i  własne zaplecze. Używany jacht plastikowy w niezłym stanie jest podobnym wydatkiem.

Sztrandek z założenia musi spełniać wymogi jakie spełniały pomeranki – łodzie rybackie wybrzeża południowego Bałtyku- z płaską, mocną stępką, z  zachowaniem sprawności steru na płytkiej wodzie, z największą szerokością wysuniętą do przodu, z przyzwoitą statecznością i niewielkim zanurzeniem. Sztuka inżynierska to godzenie sprzecznych wymagań jakie stawia użytkownik i fizyka. Przyjęte kompromisy muszą dać satysfakcję armatorowi i sprostać wymogom bezpieczeństwa. Czy tak się stało?

 

Wojtek zastosował obrotowe boczne miecze, których skrzynie stanowią boczne ściany koi. Sztrandek ma wnętrze zdecydowanie większe i wygodniejsze niż  Rambler (łódka projektowana przy podobnych założeniach, dla której małe zanurzenie nie było tak istotnym ograniczeniem). Skutkiem tego kokpit został zepchnięty na wąską, „pomerankopodobną” rufę.  Założeniem w łodzi rybackiej było obciążenie ładunkiem i skoncentrowanie pracy w części centralnej (stawianie, wyciąganie i czyszczenie sieci).  Sternik siedział dosyć daleko od wąskiej rufy zakończonej stewą.

Testowany egzemplarz Sztrandka jest dziełem dwu amatorów, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z żeglarstwem i szkutnictwem!  Przerażony konstruktor bronił się przed wspólnym zdjęciem świadom nie wytrymowania łódki. Jej dostrojenie to daleka droga, którą armatorzy przechodzą wraz z nabywaniem praktyki żeglarskiej. Obciążenie kokpitu 2 osobową załogą powodowało wynurzanie dziobu ponad miarę, co zniwelowano stosując betonowy balast mocowany w zęzie w przodzie kabiny. Podczas testu zasiedliśmy w kokpicie we trzech. Łódka wykazywała lekką zawietrzność.  Ten egzemplarz wymaga dopracowania… Oszczędne wykonanie kip bez możliwości regulacji  położenia przyczyniło się w efekcie do wykazywania przez jacht nadmiernie dużego pola martwego, które z pewnością można zmniejszyć…  Piękne wykonanie dębowego urządzenia sterowego z rumplem, podobnie dziobnicy i listwy odbojowej nadaje łódce charakter indywidualny, dokładając jednak zbędnych kilogramów. Ale to są decyzje wolnych ludzi tworzących dla siebie za swoje pieniądze. Żeglowanie na Sztrandku sprawia wiele radości, szczególnie wtedy, gdy ów domek na wodzie jest dziełem naszych rąk…

 

Sztrandek pływa poprawnie, jest stateczny, a chodzenie po pokładzie nie wymaga ekwilibrystyki. Doskonała jako pierwszy krok na wodę, a z racji prostoty obsługi może służyć jako łódka dla oldboyów… Zapomniane linie backdecków lat 70 odżywają w Sztrandku w nowej formie.

 

 

Dane techniczne:

długość 495 cm

długość linii wodnej 446 cm

szerokość kadłuba 219 cm

zanurzenie 25 cm /100 cm

wyporność 820 kg

powierzchnia ożaglowania 9,97 m

grot 7,75 m

fok 2,2 m

ciężar własny 250 kg

balast wewnętrzny (wodny) 150 kg

liczba koi 3-4

materiał – sklejka

WC chemiczne

 

Wojciech Kasprzak – projektant Sztrandka o swojej konstrukcji:

Co jakiś czas na „łamy” grupy dyskusyjnej pl.rec.zeglarstwo powracała problematyka związana z możliwością uprawiania turystyki żeglarskiej wzdłuż naszego wybrzeża, ze sztrandowaniem na noc na naszych pięknych piaszczystych plażach.  W wyniku jednej z takich dyskusji o „żegludze plażowej” na początku 2001 roku, powstały założenia na jachcik kabinowy do uprawiania turystyki wzdłuż naszego wybrzeża.

Oto one:

„Mały jacht do samodzielnej budowy nie wymagający żadnych uprawnień do pływania nim, ani rejestrowania go. Przeznaczony dla 2–4 osób do uprawiania turystyki i rekreacji wzdłuż naszego wybrzeża, pozwalający na sztrandowanie na noc i powrót na wodę siłami załogi”.

Pamiętajmy, że w roku 2001, aby spełnić założenia odnośnie wymogu braku patentu, jacht nie mógł mieć więcej żagla niż 10 m2. Natomiast brak konieczności rejestracji, a co za tym idzie i przeglądów technicznych, dotyczył jachtów o długości kadłuba do 5 m.

Przystąpiłem do projektowania małego jachtu kabinowego nadając mu pewne rozwiązania predysponujące go do „żeglugi plażowej”. Kolejne rysunki dokumentacji w miarę jak powstawały zamieszczałem w internecie na grupowej stronie www.siz.org.pl  Powstawała też dokumentacja w języku angielskim. W połowie 2002 roku komplet rysunków był już na www a wersja angielska na początku 2003 roku.

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego zainteresowania dokumentacją Sztrandka. Zacząłem dostawać z całego świata dużo maili z podziękowaniami za dokumentację i z pytaniami dotyczącymi konstrukcji. A na różnych forach o tematyce szkutniczej rozgorzały dyskusje. Budowy Sztrandka rozpoczęły się bardzo szybko. Pierwsze zdjęcia z budowy dostałem z  Kanady. Następne z Australii, na ich prośbę zaprojektowałem wersję balastową.  Później  Argentyna i Brazylia. Europa wystartowała ze sporym opóźnieniem, Anglia pod koniec 2003 roku, a w Polsce cisza…  Pierwsza nasza budowa wystartowała w Sopocie dopiero w maju 2004 roku. Do chwili obecnej odpowiedziałem na ponad tysiąc maili o sztrandkowej tematyce. W sumie zostało zbudowane blisko 100 egzemplarzy, na wszystkich kontynentach za wyjątkiem Antarktydy. W Polsce pływa 7 sztrandków (o tylu wiem) i kilka jest w budowie.

Powstały też kolejne łódki sztrandkowej rodziny. Są to:

Sztrandek DR – 5-metrowy jacht kilowy dla dwóch osób.

Sztrandusia – 5-metrowy jacht otwartopokładowy

Sztranduś – 4-metrowy jacht kabinowy dla dwóch osób

Sztrandusia Żagle 500 – 5-metrowy  jacht regatowy zaprojektowany według przepisów klasy Żagle 500

S-650 – 6,5-metrowy jacht kabinowy

S-750 – 7,5-metrowy jacht kabinowy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bezpłatne dokumentacje powyższych łódek znajdują się na stronie grupy dyskusyjnej pl.rec.zeglarstwo i każda z nich jest w kilku wariantach funkcjonalnych i technologicznych.

 

Tags: budowa jachtu, jacht morski, jacht turystyczny, jachty, jachty drewniane, jachty z drewna

Category: Na wiatr, Spis treści

Komentarze (1)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. marco_antonio says:

    Olá, comecei a construir o sztrandek dr dia 19/05/2012 já fiz as anteparas 9 até a 3 nesta semana continuo não sou nem tenho amigo carpinteiro estou passando um bom problema mais da pra levar abraço marco

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates