szalupą przez Pacyfik – rozmowa z Andrzejem Urbańczykiem

Jakie plany żeglarskie ma najbliższy czas kapitan Urbańczyk?

Zaangażowany mocno w przyszłoroczny rejs tratwy ŁEBA po Bałtyku (projekt tratwy, budowa, dowodzenie), nie zapominam o własnym przedsięwzięciu “The Szalupa”, które startuje w bieżącym roku.

Proszę opowiedzieć o projekcie „The Szalupa”.

“The Szalupa” to najniezwyklejsza, czy wręcz najdziksza z moich siedmiu wypraw. Otwarta szalupa (9 m łupina, żagle i wiosła) przez Północny Pacyfik. Cel: salut kończącej się, dwustuletniej służby szalup w ratowaniu życia na morzu. Pamiętamy o szalupie Blighta – BOUNTY, szalupie Shackletona, zamarznięte szalupy GUSTLOFFA, CHATKA PUCHATKOW, NORD II. Zupełnie osobno – osobisty dylemat, czy są jeszcze chłopcy z kwaśnego ciasta, czy też żeglujemy już tylko na Adriatyk i Karaiby wyposażeni w lodówkę i rożen.

Skąd pomysł na tak niezwykłą wyprawę?

Krystyna – żona moja – dobry duch wszystkich i uczestnik niektórych wypraw, kupiła mi na 68 urodziny szalupę, która utraciła sens swego istnienia i została osierocona gdy jej macierzysty statek skazano na kasację. Zorganizowanie rejsu szalupą jest biblijnie proste, a koszt wyprawy, w porównaniu z Rafttranspacific* (1000 dolarów za każdy ze 130 dni żeglugi) wręcz skromny.
Uwielbiając prace fizyczne i mając poza doktoratem umiejętność spawania, toczenia i obróbki drewna, ruszyłem do boju. Wywaliłem za burtę ogromny diesel, zbiornik ropy (pełen 400 litrów!) i tych kandydatów, którzy pieprzyli o zabudowie pokładu. Po sześciu wielkich eskapadach mam tyle sprzętu, że mógłbym otworzyć prawdziwy ship-chandling. Żagle (tak jak szalupa – pomarańczowe), uszył LEE Sail w Hong Kongu.

Niewielka szalupa może pomieścic 78 osób

Szalupa może pomieścic 78 osób

 

Kiedy startuje wyprawa i jaka trasą będzie wiodła?

„The Szalupa” startuje 30 sierpnia, z San Francisco, kursem 240 stopni na zachód, w odcinkach dla rotacji załogi. Kurs 240 stopni wiedzie z San Francisco prosto na Hawaje, które leżą w odległości 2100 mil. Powinniśmy się tam znaleźć w ciągu 30 dni od wypłynięcia. Tam zakończy się pierwszy etap i dokonamy wymiany załogi lub też nie, w zależności od tego czy będą chętni. Z Hawajów szalupa ruszy dalej na zachód kursem 270 stopni. Po drodze mamy maleńki atol Wake na którym się kiedyś zatrzymałem, gdzie jeszcze pewnie mnie pamiętają; tutaj można zrobić kolejną wymianę złogi. Z Wake zamierzam popłynąć dalej na zachód na koniec Pacyfiku. Dokąd dokładnie, to zależy od sytuacji. Szalupa nie manewruje tak dobrze jak jacht (choć i tak znacznie lepiej niż tratwa) i mogą wystąpić pewne trudności z utrzymaniem kursu. Wszystko zależy od tego gdzie „wysadzi nas” Neptun, czy na Guam, czy w Japonii… Jeżeli będzie zainteresowanie wyprawą, jeśli będą chętni, to wówczas zrobimy rejs powrotny.

W powszechnym mniemaniu jest Pan znany jako żeglarz samotny. Dlaczego zdecydował się Pan na rejs Załogowy?

Od pewnego czasu docierają do mnie głosy, że zamykam się w sobie i nie przekazuję swojego żeglarskiego doświadczenia oraz że bardziej związany jestem z Ameryką niż z Europą. Pomyślałem, że dobrze by się stało, żeby pożeglował ze mną ktoś z Polski.

Czy ma Pan jakieś zgłoszenia od potencjalnych uczestników z Polski?

Nie mam jeszcze żadnych zgłoszeń, gdyż w Polsce mało kto wie o tej wyprawie. Port21.pl pierwszy który pisze na ten temat. Czasu na znalezienie załogi z Polski mam już niewiele – startujemy 30 sierpnia.

Jakie wymagania stawiane są załodze?

Żelazne zdrowie, pracowitość, pogoda ducha. Zdolność uczenia się jest ważniejsza od stopni żeglarskich. Nie fundujemy przelotu, nie załatwiamy wiz. Pytamy natomiast co kandydat może wnieść do wyprawy. Jeżeli młody człowiek zaczyna rozmowę od żądania aby załatwić mu wizę i kupić bilet na samolot, to nie jest to kandydat na wyprawę i nie chodzi tu  o pieniądze a o podejście. Krótko: “The Szalupa” nie jest dla marzycieli, jest dla chłopców “z kwaśnego ciasta”.

Ile osób może uczestniczyć w rejsie szalupą?

Nie mam tutaj żadnych sztywnych wytycznych. Na szalupie jest jeszcze oryginalna plakietka producenta, która informuje, że może ona pomieścić 78 osób. Mówiąc żartobliwie, mógłbym upakować tam nawet tyle osób. A poważnie: 78 miejsc na szalupie dotyczy oczywiście sytuacji awaryjnej, w naszym rejsie czy będzie jeden chętny czy pięciu, nie będzie to miało wielkiego znaczenia z punktu widzenia pojemności szalupy. Jeżeli nie byłoby chętnych, jestem zdecydowany popłynąć nawet sam, ale o to się nie martwię, bo mam już zgłoszenia z Ameryki, gdzie wyprawa jest już dość znana.

Jakie modyfikacje wprowadza Pan w szalupie, aby przygotować ją do takiego rejsu?

Szalupa zbudowana jest z laminatu szklanego. Jak wspomniałem wcześniej, wymontowałem z niej ogromny silnik i zbiornik paliwa. Zbudowałem do niej dwa maszty, a wiosła mamy na wyposażeniu. Zbudowałem także nową płetwę sterową i nowy rumpel. Ostatni problem konstrukcyjny jest najtrudniejszy. Chodzi o zwiększenie oporu bocznego tej szalupy. Nie da się na niej zbudować skrzynki mieczowej. Chcę zatem przedłużyć w dół o około jedną stopę mini stępkę, która biegnie przez całą długość jednostki, tak aby powstał rodzaj falszkila.

Jak będzie wyglądało wyposażenie szalupy?

Woda – po doświadczeniach z sekwojową tratwa wiem, że Pacyfik daje więcej wody niż potrzeba. Myśmy wylewali wręcz słodką wodę za burtę, tyle deszcze przynosiły nam wody, którą zbieraliśmy przez dach kajuty. Tutaj dachu nie będzie, ale będziemy mieli rozpinany tent za pomocą którego będziemy mogli zbierać wodę. Będzie też zainstalowana odsalarka. Do tego dojdą dwie ogromne baterie słoneczne, które będą leżały na biegnących wzdłuż burt komorach wypornościowych. Na tratwie mieliśmy tak dużo energii elektrycznej, że gotowaliśmy wodę grzałkami elektrycznymi, w co nikt nie chce wierzyć. Wyposażenie nawigacyjne będzie stanowił klasyczny sekstant. Otóż po kilku rejsach z GPS’em, zatęskniłem za sekstantem, a do szalupy, do prymitywnej żeglugi pod żaglem i wiosłem, przyrząd ten bardzo przystaje.

Jakie są Pana dalsze  plany?

O dalszych planach krótko i tylko dlatego żeby, usprawiedliwić się, ze nie mam czasu na pogaduszki przy piwie czy tez koleżeńskie zjazdy.
2004: Rejs “The Szalupa”, kończenie książki o wyprawie sekwojową tratwą.
2005: Bałtycki rejs tratwą ŁEBA, książka o rejsie szalupą.
2006: Pięćdziesięciolecie pisarstwa (40 książek), pisanie biografii “Wizyta na planecie Ziemia”.
2007: Bałtycki rejs świerkowej NORD bis, a jeśli los pozwoli atlantycki rejs NORD bis. Pięćdziesięciolecie mojego dużego żeglowania…

Dziękuję za rozmowę i życzę pomyślnego zakończenia rejsu szalupą.

Wszyscy którzy chcieliby wziąć udział w wyprawie „The Szlupa” mogą zgłaszać się drogą e-mailową bezpośrednio do kpt. Urbańczyka: andrzejurbanczyk@aol.com

*Rafttranspacific – wyprawa sekwojową tratwą przez Pacyfik, którą autor zorganizował w 2002 roku.

fot. archiwum Andrzeja Urbańczyka

Tags: Andrzej Urbańczyk

Category: Spis treści, Na wiatr, Mesa

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates