Kumka IV – spawany prekursor

| 17/11/2011 | 0 Komentarzy

Autor: Stefan Ekner

Jest rok 1937. Tadeusz Sołtyk projektuje dla siebie mały, turystyczny jacht morski – KUMKA IV. Ma on pomieścić 4-osobową załogę z bagażami, żywnością i wodą; musi być dzielny, możliwie szybki, nie przeciekać i być prosty do zbudowania oraz łatwy w konserwacji.

Powstają rysunki skośnodennej jednostki z ożaglowaniem typu slup. W sekcji dziobowej usytuowana jest komora zderzeniowa, oddzielona wodoszczelną grodzią – jest to jednocześnie magazynek bosmański i kingston. Kabina na śródokręciu mieści 2 koje; od 2-osobowej kabiny rufowej oddzielona jest szafkami. W jednej z nich mieści się zamykana kuchnia, w drugiej garderoba. Końce koi w kabinie rufowej wsunięte są pod kokpitem (typowe hundkoje). Achterpik to obszerna ładownia. Miejsce na bagaż i zbiorniki wody usytuowano także pod kojami. Wyłożona izolacją cieplną i akustyczną kabina “oszalowana” jest sklejką. Maszt niosący bermudzkie żagle o dość małej smukłości, posadowiony na pokładzie, wspiera pilers.

Tadeusz Sołtyk postanawia zbudować kadłub ze stali. Wytrasowane płaty 2-milimetrowej blachy zostały ułożone na szkielecie montażowym i zespawane gazowo. Dopiero potem, po odwróceniu, wspawano ruszt wewnętrznych usztywnień. Wręgi wykonane były z kątowników spawanych krawędzią jednej półki do poszycia. Takie ułożenie kątownika zapewniało dużą sztywność układu poszycie-wręgi i jednocześnie umożliwiało dostęp do wszystkich miejsc, stanowiących potencjalne ogniska korozji.

 

“My już wtedy w PZL-u samoloty spawaliśmy, odchodziliśmy od połączeń nitowanych.” – wspomina konstruktor. Stosunkowo cienkie poszycie z blachy pofałdowało się nieco, ale dało się je wyprostować. Chodziło jednak o to, by jacht nie wyszedł za ciężki. Masa użytej blachy grubości 2 mm była porównywalna z masą klepek o grubości 20 mm. “Okazało się, że w tym czasie spawanie w okrętownictwie nie było jeszcze rozpowszechnione.

Jest to podobno jeden z pierwszych statków morskich całkowicie spawanych. Nie wiedziałem, że zostałem pionierem.” – dodaje Tadeusz Sołtyk. Jacht wykonała firma Zgliński i Klazura z ulicy Żelaznej w Warszawie*.Architektura kadłuba również odbiegała od kanonów lat 30. – KUMKA IV to klasyczny bakdeker. Nieliczne jednostki tego typu, zwane w Niemczech Backdeckkreuzer, jako zbyt awangardowe nie cieszyły się zbytnią popularnością. “Mnie zjednały swą racjonalnością w przypadku małego jachtu. W kabinie było dużo miejsca, a konstrukcja prostsza, opływ wiatru lepszy.” – tłumaczy konstruktor.

Na dnie kadłuba zamocowany był stalowy kształtownik o przekroju litery “C”. W szczelinę wsuwało się kil zrobiony ze stalowej płyty i przykręcało śrubami. Do płetwy przykręcone było żeliwne cygaro. Takie rozwiązanie pozwoliło w pierwszym rejsie spłynąć Wisłą do morza i bez większego kłopotu, po położeniu jachtu na burtę, zamontować bulbkil przed wyjściem na szersze wody. Na krawędzi spływu płetwy kilowej zawieszony był ster. Jak twierdzi konstruktor, kil mógłby być węższy. Jednak w tamtych czasach nie stosowało się skegu chroniącego płetwę, który pozwala szeroko rozstawić zawiasy i jednocześnie odsunąć całe urządzenie sterowe daleko od środka masy. Zbytnie przesunięcie steru w kierunku środka ciężkości wpływało bowiem niekorzystnie na skuteczność płetwy. Kil był więc stosunkowo szeroki. “A i tak KUMKA IV okazała się bardzo nerwowa. Tłumienie było małe i sterowność mała.” – konkluduje.

Już w trakcie projektowania konstruktor przewidział zainstalowanie na jachcie silnika stacjonarnego. By zrównoważyć masę nie zainstalowanej maszyny, w achterpiku zamiast silnika “pływały” kamienie, których masa pozwalała osiągnąć zadawalający trym wzdłużny. Na pokładzie naklejone były jutowe worki, pełniące role powierzchni przeciwślizgowych.

Przez dwa lata jacht pływa po Bałtyku. W Kopenhadze jednostka wzbudza duże zainteresowanie. Jej nowoczesna sylwetka i nowatorskie rozwiązania budzą podziw i uznanie. W drodze do Szwecji KUMKĘ IV dopada sztorm. Urywają się pełzacze grota. “Załoga je szyła, a jacht leżał sobie w dryfie spokojnie, nie biorąc wody na pokład.” – wspomina z uśmiechem Tadeusz Sołtyk. Potem trafia się jeszcze awaria steru, którą usunięto na Bornholmie. Wreszcie, po pełnej przygód eskapadzie KUMKA IV wchodzi do Gdańska. Jest 30 sierpień 1939 roku…

 

Próba rekonstrukcji rysunków Kumki IV. Plan wnętrza wykonany za zgodą autora na podstawie ilustracji, zamieszczonych w I tomie katalogu "Polskie jachty" Jerzego Saleckiego.

Próba rekonstrukcji rysunków Kumki IV. Plan wnętrza wykonany za zgodą autora na podstawie ilustracji, zamieszczonych w I tomie katalogu "Polskie jachty" Jerzego Saleckiego.

dane techniczne:

długość 8,00 m
szerokość 2,30 m
zanurzenie 1,40 m
wyporność 3450 kg
masa balastu 800 kg
pow. żagla 30 m2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* Według innych źródeł jacht zbudowano w firmie Zglińskiego, Glazury i Sieradzkiego.

fot. arch. Tadeusza Sołtyka

rys. Stefan Ekner

 

 

Tags: Kumka IV, PZL, Tadeusz Sołtyk

Category: Spis treści, Technika

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates