rozważania przy projektowaniu jachtu część 2

Ad 3.  Teraz „żwawośc” jachtu. Kształt i wielkość kadłuba wynikają przede wszystkim z funkcji mieszkalnych. Z pomocą kolegi powstały linie teoretyczne o kształtach dość nowoczesnych. Ważny był bilans ciężarów – jachtu, wyposażenia i załogi. Można policzyć to dość dokładnie na podstawie wstępnego projektu. To pozwoliło określić wyporność, a w następnej kolejności, kształt kadłuba żywego przy zanurzeniu równym 30 cm bez miecza. Uparłem się też, aby przekroje kadłuba w części dennej zdecydowanie wypłaszczały się w kierunku rufy. Argumenty były dwa.

Po pierwsze daje to dużą wyporność na rufie (choć zwiększa powierzchnię zmoczoną). Dno Osy na rufie przy całej załodze w kokpicie wystaje nad wodę 14 cm, a nawis rufowy ma 70 cm i nie wlecze wody. Moim zdaniem, nasze współczesne jachty turystyczne mają zbyt wąskie i zbyt okrągłę przekroje w części rufowej i cierpią wyraźnie na niedobór wyporności w tych rejonach. Ciągną wodę, co je dodatkowo hamuje i ogólnie mówiąc, wygląda mało elegancko.

Po drugie, w mojej ocenie jachty na śródlądziu żeglują bardziej po „nierównej” wodzie niż po fali. Płaski kadłub chodzi szybko przede wszystkim od półwiatru w kierunku wiatrów pełnych (vide Omega lub jachty klasy Micro). Natomiast jak przywieje i zrobi się mazurska fala to w bajdewindzie Osą może tłuc o wodę. Co do tego nie mam wątpliwości. Ale statystyka mówi, że częściej wieje słabo niż mocno i tym się pocieszam, zwłaszcza, że takie „żelazka” jak KINGFISCHER spoko opłynęły świat i to głównie po burzliwych wodach.

Za istotne uznałem zajęcie się „drobiazgami”. Są to:

– maksymalnie długi miecz (z uwzględnieniem funkcjonalności wnętrza), by przy szerokim kadłubie, przechylony jacht nie dryfował zbytnio przez utratę powierzchni czynnej (nie chodzi tu broń Boże o to, że miecz wyjedzie z wody, ale o to, że powierzchnia rzutu miecza na pionową płaszczyznę, równoległą do osi podłużnej jachtu, w przechyle szerokiego kadłuba, znacznie maleje).

– profil miecza, który przy małych prędkościach i dużych kątach natarcia da na tyle dużą siłę nośną, by łódź nie płynęła bokiem, po zwrocie przy słabym wietrze.

– zamknięcie długiej szpary mieczowej paskami gumy, mocowanymi do dna tak, że po opuszczeniu miecza „zamkną” wodę w skrzyni. Taki zabieg istotnie zmniejsza opory „skrzyni” (zjawisko to często można zaobserwować jako „gotowanie” się w niej wody w czasie żeglugi).

– duża i mocno zrównoważona płetwa sterowa (ewentualnie drugi miecz pod kokpitem, albo skeg). Ma to pomóc zrównoważyć jacht. Przy kursach od półwiatru w dół, SOŻ będzie prawie 2,5 metra od osi jachtu i niecały metr od dziobu, co spowoduje silne tendencje do ostrzenia i duże siły na sterze. Na razie rozwiązania jeszcze nie wybrałem.

Ad 4. Na temat ożaglowania Osy mogę dyskutować godzinami i mój argument przemawiający za takielunkiem typu ket brzmi – bo tak!

Wielu moich rozmówców jest zdania, że z jednym żaglem, na turystycznym jachcie niewiele da się zwojować i taki układ takielunku utrudni w ogóle posługiwanie się nim. I tu zgadzam się z tym drugim. Na Osie, od masztu do kokpitu biegnie sześć lin, z czego jedna to fał miecza. Reszta to fał grota, topenanta, reflina, obciągacz bomu i regulacja rogu szotowego. Jak zafunduję sobie jeszcze spinaker lub genaker, to będzie siedem. Tym sposobem załogant urośnie do rangi inżyniera pokładowego.

Ket nie jest sprawniejszy od slupa. Zacząłem projektować więc żagiel tak, aby „wyciągać” z niego co się da. Oczywiście sprawę profilu żagla pozostawiam fachowej żaglowni. Wiem jednak, że taki żagiel musi być nieco pełniejszy od grota współpracującego z fokiem. Ket nie chodzi tak ostro na wiatr jak slup i grot pracuje pod większym kątem natarcia. Ale i przy pełniejszym bajdewindzie potrafi być szybki.

Określiłem kształt grota, przypominający ćwiartkę kanciastej elipsy z górną częścią rozpartą na długich listwach. Lik tylny jest linią prostą. Ma to ułatwić wypłaszczanie grota przez regulację rogu szotowego, naciąg szotów i położenie wózka na szynie przy silniejszym wietrze. Ponieważ jacht nie ma achtersztagu, wypłaszczanie grota przez gięcie masztu nie wchodzi w grę.

rys. Michał Affanasowicz

Tags: budowa jachtu, jacht holenderski, jachty, jachty drewniane, jachty z drewna

Category: Spis treści, Technika, Budowa jachtu

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates