rozstrzygnięcie konkursu „Jachty z drewna”

| 20/11/2003 | 0 Komentarzy

Autorzy: Stefan Ekner, Radosław Werszko

Przypomnijmy, jakie warunki musiała spełniać jednostka, by mogła wziąć udział w konkursie „Jachty z drewna”:

1. Długość całkowita kadłuba nie większa niż 5,5 m i nie mniejsza niż 4,5 m.

2. Rejon pływania: wody śródlądowe z możliwością wyposażenia jachtu do żeglugi po morskich wodach przybrzeżnych w pasie 2 Mm od brzegu. Jacht musi spełniać obowiązujące wymogi bezpieczeństwa w zakresie stateczności i niezatapialności dla takiego rejonu pływania.

3. Głównym materiałem konstrukcyjnym kadłuba musi być drewno. W pełni dopuszczalne są zarówno konstrukcje szkieletowe z poszyciem listewkowym, klepkowym lub sklejkowym, jak i konstrukcje z obłogów, ze sklejki szytej lub w technologii drewnianego rdzenia. Laminat z żywicy i włókna może być zastosowany jako materiał pomocniczy w dowolnym zakresie, o ile kadłub będzie miał jednoznacznie charakter konstrukcji drewnianej.

4. Kabina jachtu musi zapewniać nocleg dla minimum trzech dorosłych osób. Należy także rozważyć możliwość zainstalowania stolika i zapewnienia warunków do przygotowania prostego, ciepłego posiłku w kabinie.

W terminie nadeszły trzy projekty. We wszystkich pracach zwraca uwagę logika i konsekwencja w trakcie projektowania – jachty są przemyślane i spełniają zarówno „warunki brzegowe” narzucone przez redakcję, jak i te wprowadzone przez samych autorów. W szranki stanęły jednokadłubowy slup bermudzki §5 TOTUS, zaprojektowany przez Marka Olaka, konstrukcja Krzysztofa Mnicha – trimaran MINITRI, otaklowany jako ket-kecz z trójkątnym grotem i bezanem. Jeden budowany z obłogów, drugi z maltretowanej (czy jak mawiają Anglicy „z torturowanej”) sklejki oraz TESTA Tomasza Główki z kadłubem typu okrągłodenne sharpi. Wszystkie te jachty nie przekraczają pięciu metrów długości.  Postanowiliśmy uhonorować dwa projekty. Konstruktor jachtu §5 TOTUS otrzymuje sklejkę, żywicę i matę niezbędną do wybudowania skorupy kadłuba swojego jachtu, a Krzysztof Mnich żywicę i matę, która, mamy nadzieję, także przyczyni się do realizacji tego projektu. Brak rysunków zładu w projekcie Tomasza Główki spowodował, iż ta ciekawa konstrukcja nie spełniała warunków konkursu. Szkoda.

Fundatorami nagród są:

Firma DLH Drewno jest dystrybutorem drewna i fornirów z całego świata. W ogólnopolskiej sieci magazynów DLH Drewno, wśród wielu egzotycznych gatunków drewna dostępne są także i te, które znakomicie nadają się do budowy jachtów i łodzi – różnego rodzaju mahonie, teak, iroko, sosna oregońska, itp.

Firma Gaz-bud z Warszawy jest dystrybutorem żywic poliestrowych i epoksydowych, produkowanych w Zakładach Chemicznych „Organika-Sarzyna” S.A. oraz szkła technicznego z Krośnieńskich Hut Szkła „Krosno” S.A.

§5 Totus

Kształty kadłuba jachtu §5 Totus predysponują do budowy sposobami wybranymi przez konstruktora: skorupa kadłuba – obłogi klejone metodą Herberta Ascrofta; pokład, kokpit i nadbudówka – sklejka przy wykorzystaniu metody szycia i klejenia. Szeroki kadłub o silnie zarysowanej (w rzucie z góry) rufie, z mocno do tyłu przesuniętym najszerszym rejonem kadłuba; klasyczny już dziś chyba pokład z „wyciętymi” płaszczyznami półpokładów i ścian bocznych nadbudówki; nachylenie ściany kabiny ułatwiające komunikację kokpit-kabina; nachylenia ławek oraz dna kokpitu; kapitalny naszym zdaniem, wygodny i zakreślony pełnym harmonii łukiem falochron-oparcie – to pierwsze co rzuca się w oczy.

Mimo wspomnianej szerokiej pawęży kadłub na liniach teoretycznych wygląda lekko i zgrabnie. Stosowne zaostrzenie wejścia linii wodnych oraz rozchylenie burt w sekcji dziobowej powinno gwarantować ostre chodzenie do wiatru, przy jednoczesnym niezbyt dramatycznym topieniu dziobu w większych przechyłach, co może powodować drastyczną zmianę osi symetrii jachtu, co z kolei pociąga za sobą wzrost tendencji do ostrzenia jednostki – zwłaszcza łódek z tak silnie rozwiniętą objętością sekcji rufowej. Zarys szerokiej pawęży jest prowadzony łagodnym łukiem, co także pozwala przypuszczać, iż ten problem (często ostatnio spotykany, co wynika z temperowania na ostro wejść linii wodnych w jachtach turystycznych), nie będzie dotkliwie odczuwany. I w pełni uzasadnione jest przy takim kroju kadłuba zastosowanie dwóch płetw sterowych.

Pokładówka kryta jest obłogiem klejonym diagonalnie – na rysunku zładu pasy kładzione są równolegle i prostopadle do osi. Wydaje się, że względów wytrzymałościowych lepiej byłoby kłaść obłóg pod kątem 45o do osi jachtu. Jeśli potraktujemy kadłub jako rurę, która poddawana jest skręcaniu, to tak ułożone drewno sklejonej diagonalnie skorupy będzie pracowało na rozciąganie wzdłuż słojów, co jest najkorzystniejsze przy amorficznej budowie tego szlachetnego materiału.

Zmieszczenie na tak małym jachcie 4 koi, stołu kambuza i toalety (styl anglosaski – WC na dziobie) to duża sztuka. Na wąskich kojach pod kokiptem mogą co prawda rodzić się „stany klaustrofobiaczne”, ale w końcu ten jacht ma tylko 5 metrów i mogą na nim pływać co najwyżej 4 osoby. Myślę, że starannie wykonane wnętrze tego jachtu zapewni jednakże ten specyficzny typ atmosfery, który tym rzadziej się spotyka na jachtach, im jest on większy – chodzi o tzw. przytulność wnętrza.

Minitri

Trimaran o długości 4,8 metra z tradycyjnym ożaglowaniem stosowanym na jednokadłubowych łodziach typu Sharpie, kadłuby gięte z całych, misternie podciętych arkuszy sklejki – imponuje tu logika stawianych tez, rozmach i odwaga projektanta. Myślę, że najlepiej zilustrować to przytaczając fragment rozważań zaczerpnięty z opisu tej niezwykłej jednostki.
„Kluczowym warunkiem konkursu jest możliwość dostosowania jachciku do morskiej żeglugi przybrzeżnej. Łódka musi więc mieć kształty umożliwiające żeglugę na fali, a także odpowiedni zapas stateczności, aż do dużych kątów przechyłu. Praktyka pokazuje, że jednostka tego typu nie będzie ważyć mniej niż 300kg. Jest to dość duża masa, szczególnie gdyby trzeba było wyciągnąć łódź na plażę siłami załogi. Z drugiej strony, na niewielkim jachcie do pływań morskich nie uda się postawić więcej niż 10–12m2 żagla, co przy dużej masie i małej długości nie zapewni imponujących osiągów.
Wyjściem z konstrukcyjnego impasu mogłoby być radykalne zwiększenie zapasu stateczności poprzez budowę wielokadłubowca. Spośród znanych typów łodzi wielokadłubowych katamaran musiałby mieć niski pomost, tłukący o fale lub monstrualną nadbudówkę. Proa nie zapewniałoby dość miejsca w kabinie. Pozostaje układ trimaranu. Trudno oczekiwać, że 5-metrowy jachcik turystyczny będzie latał, oparty o wodę tylko zawietrznym pływakiem. Bardziej realna jest staromodna, lecz bezpieczna koncepcja pojemnego, nośnego kadłuba podpartego niewielkimi, wysoko uniesionymi pływakami.”

I powstał projekt trimaranu. Konstruktor nie upiera się, by zmieścić na nim cztery koje – można, ale jest to tylko alternatywa. Na rysunkach przedstawiono także wnętrze z trzema miejscami do leżenia i szufladą kuchenną. To coraz rzadziej spotykane podejście – głęboko jednak zakorzeniona jest w naszym kraju epoka pływań kolektywnych.

Bardzo podoba nam się wspomniana już konsekwencja – by składać w prosty sposób ten wieloślad, zastosowano krótkie dźwigary (po jednej parze na burtę). Zaś by nie przenosić naprężeń z takielunku na pływaki i stąd na owe krótkie dźwigary, konstruktor zastosował niskie, wolnostojące maszty z bermudzkimi żaglami – na miejscu wydaje się być w tym przypadku, tradycyjna nazwa tego typu żagla, pochodząca ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych – udo barana. Brak mieczy – tu kolejny ciekawy ruch. Asymetryczne pływaki mają swój udział w wytwarzaniu siły, która przeciwdziała dryfowi. Na pływakach zainstalowane są płetwy sterowe. Ominięto w ten sposób problem konfliktu bazanmaszt-rumpel steru na pawęży kadłuba głównego. „Wyjechanie” na morską plażę, np. by spokojnie wypić gorącą herbatę w łóżku przestaje być problemem.

I na koniec jeszcze jeden fragment zaczerpnięty z opisu nagrodzonego jachtu §5 Totus Marka Olaka, który w naszym przekonaniu jest kluczem do popularyzowania żeglarstwa swobodnego – „mały jacht dla lubiących wygodę, do kabotażowej żeglugi przybrzeżnej (2 Mm od brzegu) zatokowej i śródlądowej, bez potrzeby uzyskiwania rejestracji i zezwoleń”.

Jak widać duch w narodzie nie ginie – nie trzeba marzyć o Bóg wie jak dużym jachcie. Trzeba zbudować swój jacht, na miarę własnych potrzeb i możliwości.

Trendy w budownictwie stoczniowym niech idą własnym torem – w tej chwili królują akurat jednostki typu „czarter”. Rynek ma swoje prawa. Nie przeszkadza to jednak w niczym i amatorska budowa jachtów kwitnie. Bo niewiele przyjemnych odczuć można porównać do tych, jakie towarzyszą nam w czasie żeglugi własnoręcznie zbudowanym – a niekiedy samodzielnie zaprojektowanym – jachtem.

Wszystkie trzy jachty wraz z autorskimi opisami będziemy prezentowali sukcesywnie w kolejnych numerach magazynu Port21.pl. Mamy nadzieje, że wszystkie – już opływane lub w trakcie budowy – będzie można obejrzeć na przyszłorocznej wystawie Botshow 2004 w Łodzi, gdzie – znając życzliwość organizatorów tej imprezy oraz ich zaangażowanie w popularyzowanie żeglarstwa – na pewno nie zabraknie miejsca dla jednostek zaprojektowanych przez Marka Olaka i Krzystofa Mnicha oraz Tomasza Główki. Wszystkim konstruktorom, którzy nadesłali do nas swoje prace, dziękujemy, a naszym laureatom serdecznie gratulujemy.

 

Tags: budowa jachtu, jachty, jachty drewniane, jachty z drewna, konkurs, Minitri, Testa, Totus

Category: Jachty drewniane, Spis treści, Technika

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates