Pasja lądowego szczura część 2

| 12/10/2012 | 2 Komentarzy

Autor: Jarosław Ściwiarski

Początki…

Plany dotarły bardzo szybko. Konstruktorowi do wysłania wystarczył telefon z zapewnieniem, że wpłata została dokonana. Może to szczegół, ale w ten sposób rodzi się zaufanie i dobrze prognozuje dalszą współpracę. Podekscytowany otwierałem kopertę z projektem mojej Pasji. I jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem rysunki szkutnicze. Po mimo technicznego wykształcenia miałem wrażenia, że czegoś tam brakuje, Instrukcji obsługi. Na co dzień najpierw działam, potem czytam, gdy coś nie działa. Ale tutaj trudno było mówić o działaniu jeśli się połowę z tego nie rozumiało.

Już na etapie planów budowa mnie przerastała. Jeden z największych dylematów to, wymiary. Niby wszystko czarno na białym i zgodnie z jednostkami jakie znam, ale czy to są wymiary przed położeniem sklejki, czy po? Jak uzyskać wszystkie łuki, krzywizny, gdy nie ma dokładnie podanych promieni? Jak łączyć wszystkie elementy, tak aby w przyszłości łączenia nie były zbyt słabe lub zbyt grube i przeszkadzały w dalszej budowie? Które elementy będą widoczne, a które znikną schowane przed światem? I jeszcze jakieś 150 pytań na dobry początek. O nazwach szkutniczych nawet nie wspomnę. Wszystkie rozszyfrowywałem mozolnie ucząc z dostępnych mi źródeł czyli internetu i książek.

Postanowiłem zacząć. Budowa Pasji 384 rozpoczyna się od zrobienia podłogi kokpitu, oraz dwóch wręg i pawęży. Dzisiaj wiem, że na tym etapie należy się przyłożyć, bo to elementy konstrukcyjne. No cóż zrobiłem podłogę! Dumny jak paw stałem wpatrując się w połączone ze sobą listwy przypominające wielką rakietę śnieżną. Spoglądałem raz na podłogę, raz na rysunek, raz na podłogę, raz na rysunek – i tak z dwadzieścia razy, uświadomiłem sobie, że coś tu nie pasuje.

Szkielet podłogi kokpitu

Miarka w dłoń i mierzymy. Jak to się mogło stać? Różnica na szerokości w dwóch miejscach różni się o dwie grubość listwy. Mierząc listwy wewnętrzne nie odjąłem wymiaru listew zewnętrznych. Wstyd mi przed samym sobą. Jeszcze nie raz poznam ten smak, a nawet trochę się do niego przyzwyczaję, -na szczęście nie doszedłem do tego by go polubić.

Na tym etapie dowiedziałem się co to wręga, pawęż, kokpit, węzłówka, jak zrobić klej epoksydowy z Epidianu 5 dodając utwardzacz Pac oraz, że wkręty nierdzewne są bardzo miękkie i łatwo je ukręcić lub obrobić bitem wpust. Rozpoczynałem myśląc, że mając 8 małych ścisków stolarskich kupionych okazyjnie na wyprzedaży jestem zaopatrzony po zęby. Okazało się, ze sięgnęło to zaledwie sznurowadeł. Ale udało się, w końcu udało się! Podłoga, wręgi i pawęż były gotowe do kolejnego etapu, połączenia z burtami.

wrega…

…i pawęż

Tutaj kolejne schody. Do tej pory sklejka to była sklejka, różniły się jedynie grubością i ceną. I nagle taka niespodzianka, są różne rodzaje sklejki. Ja potrzebowałem liściastej o grubości 6 mm. Jest jeszcze sklejka szkutnicza, ale poza skalą moich możliwości cenowych. Zgodnie z radą doświadczonych szkutników nim kupię sklejkę powinienem przeprowadzić test. Wziąć kawałek, próbkę do domu i gotować przez jakąś godzinę.(niektórzy zalecają gotować znacznie dłużej). Jeśli się nie rozwarstwi jest odpowiednia. Test zaliczony. Pożyczyłem więc samochód – starego Poloneza “Traka” i zakupiłem 7 arkuszy nieco grubszej 6,5mm (taka tylko była w najbliższej hurtowni).

Kolejny stopień wtajemniczenia, to nauczyć się łączyć sklejki metodą ukosowania (jest znacznie więcej metod); choć metoda ta nie wydała mi się najłatwiejsza, to byłem przekonany, że jest najodpowiedniejsza. Nie będę opisywał całej metody, ale robiłem to po raz pierwszy i pełen sukces!

Teraz przyszedł czas na traswonie, wycinanie i łączenie z wcześnie przygotowanymi elementami. Wyobraźnia mi podpowiada, że kiedy to osiągnę, nareszcie zobaczę coś, co przypomina kształtem łódkę, doda sił i motywacji do dalszej budowy. Pojawia się nowa terminologia, techniki i dylematy…

Tags: budowa jachtu, jacht, jacht plażowy, jacht śródlądowy, jachty drewniane, jachty z drewna

Category: Spis treści, Technika, Budowa jachtu

Komentarze (2)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Robert says:

    Nie wiem czy to kryzys wieku średniego, ale u mnie także po latach, miejsce w którym byłem (przystań Wdzydze) obudziło dawne wspomnienia. Jako nastolatek spędziłem dwa tygodnie pływając z rodziną po WJM, bardziej pamiętam odczucia niż miejsca w których byliśmy, ale są to bardzo przyjemne wspomnienia. Znając moje możliwości zakupiłem plany Piranii IV także autorstwa p. Maderskiego. Powoli kompletuję narzedzia i czytam informacje na innych forach poświęconych żeglarstwu. Śledziłem Pana budowę i myślę że dzięki relacji na sailforum, będzie mi zdecydowanie łatwiej zbudować łódeczkę. Serdecznie pozdrawiam.

  2. Jarek says:

    Już się cieszę moim małym wkładem w końcowy sukces powstania Piranii:). Skoro plany kupione to klamka zapadła, inaczej zachęcał bym do przemyślenie budowy Pasji 375, nieco łatwiejsza w budowie od 384, a równie dzielna.
    Pozdrawiam i życzę sukcesu.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates