pamiętnik armatora czyli historia pewnego Maka część 1

| 16/09/2004 | 0 Komentarzy

Autor: Rafał Laurentowski 

Jesteśmy nareszcie szczęśliwymi posiadaczami jachtu, a jest nim drewniany Mak 555 o nazwie REJS. Zakupiony został w Poznaniu od pana M. 8 czerwca 1999 r. Jego numer rejestracyjny – PO-339. Tak przy okazji, gdyby ktoś coś wiedział na jej temat to bardzo proszę o informację. Z góry bardzo dziękujemy. Wiemy od poprzedniego właściciela, że była budowana dla pewnego komandora w Kaliszu, co dalej się z nią działo, nie wiemy. Teraz jest w naszych rękach i mam nadzieję, że czuje u nas się dobrze.

Jak do tej pory udało się nam usunąć starą warstwę lakieru i położyć kilka warstw nowego, aby zabezpieczyć drewno przed wilgocią; następne w przyszłym roku. Na dzień dzisiejszy sen z oczu nam spędza skrzynia mieczowa, którą musimy w całości wymienić na nową, na szczęście stępka jest nietknięta. Zakupiliśmy materiał i zaczęliśmy poszukiwać stolarza, który nam to wykona, a nie schrzani. Jest to naprawdę problem – w dzisiejszych czasach kiedy każdy jest fachowcem i wszystko robi najlepiej. Mieliśmy już tego dowód oddając szyby do wykonania profesjonalnej firmie, zajmującej się wyposażaniem jachtów w różne akcesoria. A efekty? szyby wykonane były w sposób mówiąc oględnie tragiczny – cięte były chyba cęgami do wyciągania gwoździ z desek, pod wpływem alkoholu w jakimś garażu. Mało tego, wszystkie bez wyjątku, na całej powierzchni były podrapane. Szyby zostały zwrócone do poprawki, lecz wróciły nie dużo lepsze. Nie wymieniam nazwy firmy choć mam wielką na to ochotę. Ogłaszają się w “Żaglach” i nie tylko – duża reklama na całą stronę. Z opresji wybawiła nas firma z Poznania (zapłaciliśmy całkiem nie małe pieniądze), która je poprawiła i doprowadziła do pożądanego wyglądu stwierdzając, że wykonałaby tą usługę za dużo niższą kwotę. Myślę, że mogę podać z czystym sumieniem jej nazwę MOTOPLEX.

Dużym zaskoczeniem była dla nas odpowiedź po zamieszczeniu na liście dyskusyjnej pytania o plany Maka 555. Odezwała się osoba, która miała już „na koncie” dwa Maki 555 i 666. Z chęcią odpowiadała na nurtujące nas pytania. Radek, bo tak ma na imię, zrobił nam nie lada niespodziankę przysyłając plany Maka 555. Będzie to dużym ułatwieniem w dalszym remoncie. Mamy zamiar skończyć go 1 maja 2000 roku, ale zostało nam jeszcze dużo do zrobienia: skrzynia, kadłub, okucia, silnik, przyczepa itd. Malowanie i laminowanie w tym roku już odpada bo zima tuż, tuż. Jacht trzymamy w stodole – ogrzanie jej jest niewykonalne. Pozostaje nam tylko szlifowanie i przygotowanie wszystkich części do malowania i laminowania. Jesteśmy ciekawi jak nasza krypa będzie się zachowywać na wodzie… Czy nasz wysiłek włożony w jej wyremontowanie zostanie nagrodzony? Nie możemy się doczekać wodowania…

fot. archiwum autora: http://mak555.w.interia.pl

Tags: Henryk Jaszczewski, Mak, budowa jachtu, jacht śródlądowy, jachty drewniane, jachty z drewna

Category: Spis treści, Technika, Budowa jachtu

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates