Operacja Starlight część 5

| 05/06/2012 | 0 Komentarzy

Autor: Tomasz Robakowski

Syzyfowe Prace

Dwa dni przekonywałem sam siebie, że ściągnięcie poszycia to konieczność. Nie da się naprawić helingu z wstępnie naciągniętym poszyciem. Dodatkowo starałem się zmotywować tym, że jak poluzuje pasy, to będę mógł poprawić pofałdowaną sklejkę, zagęścić szwy, itd. W końcu się przekonałem. Przygotowałem odpowiednie wzmocnienia, poluzowałem pasy, ściągnąłem poszycie, wstawiłem wzmocnienia. W międzyczasie przyszedł mail od Stefana, który pocieszał mnie, żeby się nie martwić, że u niego przy naciąganiu w części rufowej “wywaliło” dziurę, że wszystko da się zaszpachlować… I dobrze jest nasmarować szablony świeczką. Posmarowałem świeczką, założyłem poszycie, założyłem pasy i zaczęło iść! Szło, szło i doszło. Szablony 1-5 weszły do końca, bez specjalnego dopieszczania pasami, 6-9 znowu zatrzymały się na magicznych dziesięciu milimetrach przed osiągnięciem celu. Cóż mogłem począć? Wieczorem żale swoje przelałem na papier, a w zasadzie do komputera i w postaci maila treść została posłana do mojego spowiednika Stefana. Stefan charakteryzuje się tym, że jeśli problem jest poważny i istotny to podpowie i wskaże kierunek prac, a jeśli żale okażą się pierdołami i szlochem przedszkolaka, to w prosty sposób podniesie na duchu. Tym razem było podobnie moje biadolenie sprowadzało się do prostego pytania:

– Czy poszycie dociągać do końca szablonów, czy projektant dopuszcza 10 mm prześwitu?

Otrzymałem bardzo prostą odpowiedź :

– Nie dociągać! To nie międzyplanetarny korab – będzie OK!

Pomijając to, że nie mam pojęcia co to jest korab, ale musi być to coś w czym nie można sobie pozwolić na luz większy niż 10 mm, reszta przekazu była jasna: koniec moich zmagań z napinaczami, zaczynają się schody z prostowaniem pofałdowanego poszycia.

Zanim opiszę zmagania z prasowaniem burt, warto wspomnieć, że kolega projektant postanowił odciążyć się nieco od wysłuchiwania lamentów budowniczych (tak, użyłem liczby mnogiej). Otóż mając wiedzę, co się w świecie dzieje i komu plany udostępnił, podstępny kolega “napuścił” na siebie dwóch budowniczych, mnie i Kornela, który gdzieś tam w Polsce w podobnych warunkach – w przydomowej garażo-szkutni – buduje swojego Starlighta. Pomysł zacny i chwycił. Tak oto nawiązała się dwuosobowa grupa wsparcia osób uwikłanych w maltretowanie sklejki. W wyniku wymiany uprzejmości drogą elektroniczna, rozpoczął się dwukierunkowy strumień komunikacyjny, odpowiedzialny za wymianę doświadczeń w formacie, tekstu, zdjęć i filmów. Okazuje się, że otwarty sposób w jaki Stefan przedstawił instrukcję budowy katamaranu, spowodował, że każdy z nas wypracował własny sposób klejenia części poszycia i każdy z nas podąża do celu nieco inną ścieżką, mimo że ścieżki podążają w jednym kierunku.

Tags: budowa jachtu, jachty drewniane, jachty z drewna, katamaran

Category: Budowa jachtu, Porady, Spis treści

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates