Operacja Starlight część 1

| 07/05/2012 | 2 Komentarzy

Autor: Tomasz Robakowski

Pod koniec 2009 roku postanowiłem zbudować “coś”. To „coś” miało być duże i drewniane, najlepiej żeby zawierało elementy gięte. Padło na canoe w technologii słomkowej. Zamówiłem plany. Plany były piękne, opisy budowy wspaniałe, a zdjęcia wykończonych skorup oszałamiające. Też tak chciałem. Zacząłem działać. Przygotowałem heling, powycinałem kształtowniki, a nawet posklejałem stewy (z giętej klejonki!); a w marcu 2010 poszedłem na targi Wiatr i Woda… No i plany uległy zmianie. Dlaczego? A dlatego, że zobaczyłem tam katamaran, składany z dmuchanymi “kadłubami”, wtedy coś mi przeskoczyło i stwierdziłem, że canoe to może kiedyś na emeryturze zbuduję, ale teraz katamaran będzie na warsztacie. Zacząłem szukać. Szukałem, googlałem, czytałem, wpadłem na port21.pl, a dalej na projekty Stefana Eknera – www.charleston.pl. Potem było szybko: kontakt z projektantem, wymiana poglądów, otrzymanie planów Starlighta, konsultacje i budowa. Zacząłem od przygotowania szablonów. Miałem już opanowaną technologię z niedawnych przygotowań do budowy canoe.

Potem na warsztat weszły szablony wreg i wreszcie coś bardziej zaawansowanego – pawęż. Zaawansowanie pawęży polegało na tym, że składała się ona z rdzenia i dwóch okładzin. Po wykonaniu obu pawęży, podjąłem walkę z płetwami sterowymi i mieczowymi. Noooo, to już była zupełnie inna technologia, to było to, o co “mnie się rozchodziło” – czyli cięcie, gięcie i klejenie. Po klejeniu mogłem się pobawić pianką do uszczelniania (co prawda Stefan powiedział, że to nie jest konieczne, ale nie mogłem się oprzeć pokusie napełnienia płetw pianką). Powiem szczerze, że płetwy wyszły piękne – podobały się chyba również autorowi projektu, ponieważ zdjęcia z procesu wytwarzania znalazły się w książce “Małe jachty z drewna”.

W zasadzie w moim przydomowym warsztacie spędzałem większość wolnego czasu, a zdanie “Kochanie, wychodzę do garażu” rzucane w domową przestrzeń, zaczęło nabierać cech pejoratywnych. W wykonanie płetw włożyłem tak dużo czasu, że zastała mi połowa czerwca, a może nawet lipiec. Znaczyło to, że katamaranu nie zwoduje w tym roku, co zaczęło mnie lekko niepokoić. Niemniej jednak nie znałem jeszcze historii znanej niektórym ze “Zwierzeń szaleńca…”. Najgorsze miało się dopiero zacząć.

Najgorsze miało na imię Waldemar i pewnego dnia mimochodem rzuciło uwagę, że może wybrał bym się na przejażdżkę rowerową. Przejażdżka miała się odbyć mało uczęszczanymi asfaltami – zaczynać się miała w Tarnowie (tym na południu), a kończyć w Helu (tym na północy). Nie będę się rozpisywał na temat tej wyprawy (zresztą bardzo udanej). Istotne jest to, że kompletnie mnie wciągnęło w świat rowerów i przez dwa sezony (2010, 2011) przejechałem prawie 10 tysięcy kilometrów i zbudowałem 5 rowerów. Czy jakoś to wpłynęło na „Operację Starlight”? Oczywiście, że tak. Złą stroną pasji rowerowej było kompletne odcięcie się od prac przy katamaranie. Heling zmontowany na potrzeby canoe, przystosowany do montowania katamaranu, ostatecznie częściowo został przerobiony na ławę montażową dla kolejnych rowerów. W ferworze twórczym, zaginęła mi część dźwigara mającego w przyszłości połączyć kadłuby, co jeszcze straciłem – to się z czasem okaże… Na szczęście rowerowe szaleństwo ma też dobre strony. Cztery z pięciu zbudowanych rowerów, wykonałem w technologi kompozytowej. Przetestowałem kompozyt sklejkowy, epoksydowo szklany, a także zrobiłem kilka elementów z włókna węglowego. Nauczyłem się szpachlować, potrafię rozróżnić szpachlowanie od tynkowania (na co wielokrotnie zwracał uwagę Stefan). Tak więc z drobnym poślizgiem w przedzień kolejnych targów Wiatr i Woda 2012, postanowiłem przyłożyć się do roboty i zbudować Starlighta.

Dane techniczne:

długość 4,80 m

szerokość 2,30 m

zanurzenie 0,18/1,00 m

wyporność kadłuba 102 kG

 

powierzchnie żagli:

grot+maszt 13,8 m2

fok 4,2 m2

genaker 18 m2

 

Tags: budowa jachtu, jachty drewniane, jachty z drewna, katamaran

Category: Budowa jachtu, Jachty drewniane, Porady, Spis treści

Komentarze (2)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Adam says:

    Zbudowałem kilka lat temu podobny katamaran ale z powodów zdrowotnych nie mogę na nim pływać (nie mogę wykonywać gwałtownych ruchów )pływanie na takim sprzęcie to duża adrenalina i przy silnym wietrze spory wysiłek.
    Panie Tomku posiadam idealnie pasujące do tego katamarana żagle: grot,fok,
    genaker,talię grota, szoty foka ,bom aluminiowy,uchwyty do płetw sterowych
    z nierdzewki.Jeżeli jest pan zainteresowany to sprzedam niedrogo.
    Pozdrawiam Adam

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates