łódką po Gdańsku

| 25/10/2009 | 1 Komentarz

Autorzy: Joanna Własów, Piotr Własów

Wodowanie

Wodowanie

Przygotowania zajęły nam kilka dni. Czy ktoś z Was próbował kiedyś spuścić łódkę na wodę w Gdańsku? Otóż miejsc do slipowania w mieście nad Motławą prawie nie ma! Przez moment mieliśmy nadzieję, że zwodujemy łódkę na Starą Motławę w klubie kajakowym przy ulicy Żabi Kruk, ale to, co wyglądało na slip, było wyposażone w trzy betonowe schodki uniemożliwiające podejście przyczepką. Przejrzeliśmy wyszukiwarkę i zdjęcia satelitarne w Google, zadzwoniliśmy w kilka miejsc, zdziwiliśmy się, że na gdańskiej Marinie nie zbudowano slipu, wyruszyliśmy na rekonesans i wreszcie jest! Fajny slip w jacht klubie Stewa znajdującym się na brzegu Martwej Wisły. Jutro więc wyruszamy naszą GĘSIĄ – niewielką, płaskodenną, sklejkową łódką, zaprojektowaną i zbudowaną przez Radosława Werszko – wyposażoną w silnik zaburtowy i żagiel lugrowy. Jeszcze tylko prognoza pogody na następny dzień niepokoi, ma padać i silnie wiać.

GEŚ gotowa do rejsu

GEŚ gotowa do rejsu

W niedzielne przedpołudnie naszym Golfem ciągniemy przyczepę z łódką i docieramy na miejsce. Manewry trochę trwają, ale w końcu łódka kołysze się na wodzie. Nad głową wiszą ciemne chmury i wieje chyba czwórka. Będziemy płynąć pod wiatr na silniku. Jeszcze tylko ubieramy kapoki i odpływamy. Martwa Wisła stanowiąca odnogę głównego koryta rzeki jest w tym miejscu szeroka. Na drugim brzegu widać bloki, garaże i inne zabudowania dzielnicy Stogi. Na nabrzeżu przycumowane są jachty i jednostki białej floty. To Jacht Klub Północny. Jednak największe wrażenie robi most wantowy im. Jana Pawła II. Stalowe liny podtrzymujące przęsła układają się efektowny geometryczny wzór. Przepływamy pod mostem, a zaraz za nim pod kolejowym. Rozmawiamy chwilę o tym, że za komuny takie swobodne pływanie po wodach Gdańska nie byłoby możliwe.

Dalej krajobraz nie zmienia się. Po prawej nieliczne wieżowce, pojedyncze wille, kamienne nabrzeża w kiepskim stanie, po lewej – tereny przemysłowe. Na wodzie pusto, nie licząc wędkarzy i skuterów wodnych. Przepływamy pod kolejnym mostem – Siennickim i wkraczamy na tereny stoczniowe. Teraz. Zbliżamy się do Polskiego Haka i „skrzyżowania rzek”- Martwej Wisły i Motławy, która dalej zamienia się w Kanał Kaszubski. Tędy pływają statki Białej Floty na Westerplatte i  Zatokę Gdańską. My skręcamy w lewo i wpływamy na Motławę, gdyż chcemy zobaczyć Starówkę – Główne Miasto od strony wody. Momentami między drzewami ukazuje się wieża kościoła Mariackiego ubranego w sieć rusztowań. Krajobraz zmienia się. Mijamy piękne, choć zaniedbane stare domy, zniszczone drewniane nabrzeża, bardzo ładny mostek – ujście Kanału Raduni, a po lewej budynek klubu wioślarskiego.

Most Wantowy i Kolejowy

Most Wantowy i Kolejowy

Jeszcze zakręt i naszym oczom ukazuje się panoramiczny widok Starówki. Jest wszystko: Żuraw, ruiny na Ołowiance, Sołdek i budynek Filharmonii Bałtyckiej. Wypogodziło się, wrześniowe słońce wydobywa piękno ze starej architektury. Patrzymy na nabrzeże i spacerujących po nim ludzi. Oni zaś spoglądają na nas, chyba stanowimy jakąś atrakcję turystyczną, bo niektórzy robią nam zdjęcia. I w tym momencie refleksja, że wodne szlaki Gdańska są tak mało doceniane i wykorzystywane przez mieszkańców i turystów. A przecież miasto z poziomu wody wygląda rewelacyjnie. W Kopenhadze czy Sztokholmie w wielu miejscach widać przycumowane  czy pływające łódki. Po Motławie pływają nieliczni kajakarze.

Zniszczone nabrzeża

Zniszczone nabrzeża

Gaśnie nam silnik i mamy problemy z jego uruchomieniem. Okazuje się, że foliowa torebka (widać jeszcze nieekologiczna) pływająca po wodzie zatkała wlot do układu chłodzenia. Na szczęście udaje się  nam go uruchomić i podpływamy pod most na ulicy Stągiewnej. Zawracamy, ponieważ znak informuje o zakazie żeglugi na silniku. Płyniemy w kierunku gdańskiej mariny. Bardzo atrakcyjnie wyglądają kołyszące się jachty na tle nowych kamieniczek, biurowca i starego, lecz odnowionego spichrza zaadoptowanego na elegancki hotel. Przed nami kolejny most. Tędy można by dostać się na tzw. Opływ Motławy stanowiący alternatywny szlak dla naszego. Most jest niski, żeby pod nim przepłynąć, musielibyśmy położyć maszt. Poza tym dotarły do nas informacje o awarii wrót przeciwpowodziowych odcinającej drogę do szlaku wodnego wzdłuż Bastionów. Zostawiamy sobie tę możliwość na następny rejs i zawracamy w kierunku przystani na Martwej Wiśle. Powrót przebiega bez zakłóceń, wiatr zmalał i po minięciu mostu kolejowego decydujemy się postawić żagiel. Mamy więc trochę prawdziwej żeglugi. Płyniemy baksztagiem prawie tak szybko jak na silniku. Po prawej stronie ukazuje się jacht klub Stewa, gdzie kończymy nasz rejs. Z żalem wyciągamy łódkę z wody, ale perspektywa niedzielnego, późnego obiadu dodaje otuchy i sprawia, że czynności przebiegają zadziwiająco sprawnie.

Budynki na nabrzeżach przyciągają oko

Budynki na nabrzeżach przyciągają oko

fot. autorzy

Tags: Gdańsk, rejs

Category: Spis treści, Na wiatr, Jachty drewniane

Komentarze (1)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Henryk says:

    potwierdzam że w Gdańsku brakuje slipów. aż wstyd że mając takie warunki miasto nic nie robi aby zmienić ten stan rzeczy i przyciągnąć turystów. Super slipy są w Marinie Gdynia oraz Rewie (rewelacyjny).

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates