Jestem upartym Kaszubem. Część 3

Andrzej Treppa

Dylematy

I co teraz ? Dokumentacja gotowa, stępka poklejona, a ja sobie wymyśliłem silnik – i to nie zaburtowy, doczepiony na jakimś wieszadle, które oszpeci łódkę – ale jak już, to stacjonarny. Chcieć to jedno, a móc to drugie – pieniądze! No i czy to w ogóle jest możliwe? Bot nieduży – sztrandowy, o małym zanurzeniu – to jak tu pod wodą schować śrubę? Chodził mi jeszcze po głowie pomysł z zaburtowym silnikiem elektrycznym (tani) umieszczonym w studzience, tak by śruba o małej średnicy wychodziła przez wykonane w lewej lub w prawej burcie okno i mieściła się między konstrukcyjną linią wodną a najniższym punktem stępki. Snując różne koncepcje, a to marynizacja silnika – może od Malucha albo od Trabanta – i czytając różne fora internetowe, doszedłem do wniosku, że opierając się na forach podejmę niefortunną decyzję.

Będąc bliski decyzji, że buduję jednak bez napędu pomocniczego – na moje nieszczęście, a może szczęście (tego jeszcze nie wiem) trafiam na ogłoszenie: „ silnik Volvo Penta MD-1 sprzedam”. Marka Volvo mi znana, ale dopisek  „Penta MD-1” nic mi nie mówił. Zatrudniłem YouTuba i…

Kupiłem ten silnik, bo urzekł mnie jego piękny gang!  Wysokoprężny, jednocylindrowy silnik z bezpośrednim wtryskiem paliwa, zespolony z przekładnią nawrotną, jest prawie tak jak ja zabytkiem (jest niemalże moim rówieśnikiem); został nabyty w atrakcyjnej cenie – średnia w przeliczeniu – 10 złotych polskich za jeden kilogram silnika. Pomyślnie, w mojej obecności przeszedł „próby morskie” na wodzie, na łódce typu „szwedzka snipa” z której został zdemontowany. Pali od pierwszego razu.

Silnik jest! Teraz kolej na zmiany w dokumentacji – w nomenklaturze stoczniowej – „tak lubiane” – karty zmian. Z obawami przedkładam sprawę projektantowi. Okazało się, że nie ma problemu. Do stępki został dołożony długi skeg , ciągnący się od dziobu, z przegłębieniem w kierunku rufy. Przemodelowana została tylnica, w której zostało wycięte okno na śrubę napędową, pogrubione są denniki, na których spocznie fundament silnika, zwiększona też będzie ich ilość w obrysie tegoż fundamentu.

bot 55 z Volvo MD1

Czymś ten silnik musi kręcić – tylko czym i przede wszystkim za ile będzie to coś? Nowa śruba napędowa, według katalogu Volvo lub Vetus, to wydatek w „kilozłotówkach” – o mój Boże – nie myślałem! Doliczając pozostałe elementy przeniesienia napędu: wał, pochwa wału, łożysko rufowe, dławica, to kolejne kilka kilozłotych. Koszt zakupu elementów linii wału, łącznie ze śrubą napędową, przekroczyłby zapewne koszt wszystkich materiałów na budowę jachtu bez napędu, a na to mnie nie stać.

Na „Allegro”ceny na „Kup teraz” za używaną śrubę w dobrym stanie są do przełknięcia. Niestety nic nie znalazłem – jeśli już coś było, to zgadzała się średnica, ale nieodpowiedni był skok łopat, i na odwrót a jeśli zgadzają się te parametry, to nie ta średnica wału. Bez przekonania zaglądam na „eBay” i o dziwo – ceny, choć wydawało mi się że strefa jednak „dewizowa” nie porażają. Kto szuka ten znajduje. Płacąc przelewem US $94.00 (+ $17.50 Economy Shipping) po dwóch tygodniach otrzymałem przesyłkę z wyszukaną śrubą. Śruba taka, że kręci mi się w głowie od samego patrzenia – mosiężna, uciągowa, z nieznacznymi śladami użytkowania.

sruba

Długo szperałem w internecie w poszukiwaniu sposobu na wykonanie w tani sposób pozostałych elementów przeniesienia napędu. Po kilku miesiącach moja cierpliwość została wynagrodzona. Całą linię wału uda mi się wykonać za śmieszne pieniądze – jednak można, ale o tym później.

c. d. n.

fot. M.A.M Andrzej Treppa

Tags: budowa jachtu, jachty, jachty z drewna, łodzie kaszubskie

Category: Spis treści, Technika, Cała naprzód, Budowa jachtu, Jachty drewniane

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates