Bohema – jacht za trzy grosze

| 29/03/2005 | 0 Komentarzy

Niegdyś po polskich wodach pływały małe, bezkabinowe jachty turystyczne zwane jolkami (z niemieckiego wanderjollen). I choć brzmi to paradoksalnie, być może moda na coraz większe i coraz droższe kabinowe jachty turystyczne, będzie przyczynkiem do zastanowienia się co jest „po drugiej stronie lustra”…

Bohema to jacht, na którym da się „połapać ślizgi”; dwie osoby z całym niezbędnym ekwipunkiem turystycznym mogą popłynąć na długi rejs, a z 3-osobową załogą można uprawiać żeglarstwo „weekendowo-plażowe”. Po zainstalowaniu małego silnika spalinowego lub elektrycznego można popłynąć na ryby, by już na łowisku, ukradkiem na wiosłach, zbliżyć się do kryjących się w otchłani przebogatych ławic.

Skorupa kadłuba klejona jest diagonalnie z obłogu. Sztywność konstrukcji zapewnia przestrzenna kratownica utworzona ze stępki, nadstępki i ażurowych denników. Stewa, dejwud rufowy oraz pawęż klejone są warstw. W konstrukcji jaskółek, które usztywniają kadłub, także można doszukać się „pierwiastków lotniczych” w postaci otworów ulżeniowych. Wszystko po to by łódka była naprawdę lekka. Nie zmienia to jakoś dramatycznie stopnia trudności wykonania jachtu, niewątpliwie jednak budowa jest znacznie bardziej czasochłonna.

Klasyczna linia jednostki nawiązuje do niemieckich konstrukcji z lat 30. – łyżkowy dziób, lekko wygięta w łuk pawęż, falochron zbliżony kształtem do gotyckiego portalu, składany w cęgach maszt, rogatnica, bermudzkie ożaglowanie „na trzy czwarte”… Z drugiej strony nowoczesne linie teoretyczne, profilowane płetwy o konstrukcji skorupowej, a także ostatnie zdobycze w technologii klejenia i impregnowania drewna. Jacht można przewozić na bagażniku dachowym samochodu z nadwoziem typu kombi. Jacht „w pozycji normalnej” ustawiony na specjalnym łożu dopasowanym do bagażnika dachowego, wsuwamy nań od tyłu samochodu. Na zimę jacht z łożem można podwiesić pod sufitem garażu, windując go w górę na taliach bezpośrednio z samochodowego dachu.

A dlaczego tytułowe „za trzy grosze”? Było tak: jacht długo nazywałem poprostu jolką i jakoś nie mogłem się zdecydować jak go nazwać. Pomogli członkowie orkiestry radiowej z Kaiserslautern. Znajomy, który zamierza zbudować ten jachcik, po wymianie korespondencji z członkami wspomnianej wyżej orkiestry, otrzymał w końcu list – oto jego fragment– „z pewnością znasz dzieło Brechta i Weilla “Opera za trzy grosze”, z której pochodzi piosenka Miki Majcher. Gdyby opuścić „operę” zostało by „…za trzy grosze”. Nie udało mi się dokładnie ustalić kiedy powstało dzieło, lecz był to koniec lat 20. lub początek 30. Kurt Weill żył w latach 1900 – 1950, zmarł w Nowym Yorku. Od 1936 nie mieszkał w Niemczech”.

Z pewnością koszty budowy będą wyższe niż owe „trzy grosze”, nie mniej jednak powinny się one zamknąć w kwocie oscylującej wokół 6000 zł. A wdziałbym ten jacht zrobiony z egzotycznych gatunków drewna – skorupa i pokład – sapelli, zład – acaju, gretingi i listwy odbojowe – irokko, drzewca zaś z cedru… Do tego żagle w kolorze zwanym „bawełna egipska”.

dane techniczne:
długość 4,20 m
szerokość 1,25 m
zanurzenie 0,14/0,85 m
wyporność 225 kG
pow. ożaglowania 8,2 m2

 

 

 

 

 

 

 

 

rys. Stefan Ekner

Tags: jacht, jacht śródlądowy, jachty drewniane, jachty z drewna

Category: Spis treści, Technika

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates