6,5 metra na skrzydłach oceanu część 3

| 24/04/2006 | 0 Komentarzy

Autor: Piotr M. Czarniecki

Wstęp obowiązkowy

Wstęp – do cyklu artykułów, które publikowaliśmy na łamach www.port21.pl w pierwszej połowie roku 2006, traktujących o przygotowaniach Piotra Czarnieckiego do regat Mini Transat i budowanym przezeń jachcie klasy Mini 650 – Didi Mini Mk2. 

Obowiązkowy – z uwagi na to, iż Radek Kowalczyk i jego zespół „zapomniał” o genezie powstania jachtu. Świadectwem tego były nieprawdziwe informacje, rozpowszechniane w przestrzeni publicznej przed regatami Mini Transat 2011 i w trakcie ich trwania. Pomimo sygnalizowania „niedoskonałości” przekazywanych informacji na ten temat, zespół Pana Kowalczyka nie zmienił swojej polityki informacyjnej. Redakcja (15 stycznia 2012)

Jednym z podstawowych elementów transatlantyka jest cichy załogant w postaci porządnego autopilota. Najpopularniejsze są Autohelmy 2000 i 4000. Aby zapewnić im niezbędną energię nad rufą umieszczona jest bateria słoneczna, która musi ładować 2 akumulatory po 100 Ah każdy. Jedynym „silnikiem”, jaki można mieć na pokładzie jest generator prądowy. Na łódce podczas regat nie można mieć żadnych komputerów, komórek i innych gadżetów pomagających w żeglowaniu i komunikacji z lądem. Dopuszczona jest jedynie zwykła UKF, log, echosonda i od dwóch edycji GPS. Wcześniej można było pływać tylko z sekstantem. Ale kiedyś któryś z żeglarzy przemycił GPS i komisja idąc za duchem czasu pozwoliła na ich stosowanie.

Na pokładzie niewiele elektroniki, ale dzięki temu podtrzymywane są założenia Salomona – dostępność i prostota. Jeśli chodzi o węglowe maszty – przepisy klasy zmieniają się: raz są dozwolone innym razem nie. Jednak wyraźnie mówią, iż każdy metr bieżący masztu nie może ważyć mniej niż 2 kg. Ja musiałem zdecydować się na maszt aluminiowy. Po krótkiej rozmowie z firmą MAST otrzymałem zapewnienie, że wszystko, co aluminiowe od nich dostanę.

Maszt stoi w opętniku na stępce, usztywniają go przez trzy pary salingów. Od rufy biegną dwie pary baksztagów (zastosowane ze względu na szeroką głowicę grota). Linia rogu fałowego prostopadła jest do liku przedniego. Na Mini w czasie żeglugi można mieć jedynie 8 żagli (łacznie z żaglami sztormowymi w kolorze fluoroscencyjnym). Na grocie trzy, a nawet cztery refbanty, natomiast fok marszowy ma jedną refbantę. Na dziobie do kosza przegubowo przymocowany jest ponad 3 metrowy bukszpryt. Mniej więcej w połowie mocuje się 60-metrowego genakera, natomiast na noku spinakera (90 m2). W sumie jadąc z wiatrem można nieść około 130 metrów żagla. Taka żegluga to balansowanie na bardzo cieniej lince bezpieczeństwa. Jazda z prędkością ponad 20 węzłów nie należy do rzadkości.

Wewnątrz wszystko jest pochowane w plastikowych pojemnikach, które w zależności od halsu wędrują po łódce. Przepisy wymagają, aby na każde 100 mil wyścigu na pokładzie było 1,5 litra wody. Całe zapasy wody są w popularnych „petach”. Ciekawostką jest fakt, że niektórzy ze skipperów – licząc na deszczówkę – wylewali część wody za burtę zaraz po starcie (aby odciążyć łódkę). Inni z kolei łańcuch stalowy w kablu kotwicznym zamieniają na  plastikowy.  Wszystko po to, aby być najlżejszym.

Mój kadłub lekko przekracza 300 kg. Drugie tyle to balast. Aby zapewnić wszystkiemu pływalność w razie wypadku, cały dziób i pseudo mesa do wysokości koji wypełnione są pianką PU. Na rufie umieszczony jest luk ewakuacyjny w pobliżu którego musi znajdować się tratwa, kontener z wyposażeniem awaryjnym i EPIRB.

Jak wspomniałem wcześniej budując Mini nie mogłem poszukiwać od razu sponsorów tytularnych. Ale jak na razie w ciągu dwóch miesięcy stworzyłem tą pływającą wyścigówkę. Myślę że w Polsce jest wielu, żeglarzy, którzy nie chcą pływać jedynie po Mazurach, a mimo liberalizacji przepisów na Bałtyku nadal jest pusto. Wiem, że przede mną jeszcze daleka droga do Mini Transatu w 2007 roku, ale „małymi krokami można obejść cały świat”. Teraz wiosną postaram się o sponsora, który pomoże mi w samych startach. I wiem, że do niego nie pójdę z „gołymi” chęciami. Chciałbym upowszechnić tę klasę wśród naszych żeglarzy, doprowadzając w końcu do skutku regaty Mini na Bałtyku. W Polskim żeglarstwie powstał pewnego rodzaju „wygodny turystyczny marazm”, który mam zamiar przełamać startując w regatach Mini Transat.  Wiem, że chcieć, to móc.

Dane techniczne:
długość LOA – 6,50 m;
długość KLW – 6,46 m;
szerokość – 3,00 m;
zanurzenie – 2 m;
wyporność – 1050 kG
masa balastu – 320 kg
powierzchnia żagli (grot + fok) – 40,6 m2

 

Tags: Mini 650, Mini Transat, jacht morski, jacht regatowy, klasa regatowa

Category: Spis treści, Na wiatr, Technika, Budowa jachtu, Porady

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz

WP Like Button Plugin by Free WordPress Templates